Kiedy nie można odjechać… W podtytule: I tchu nie starcza by dobiec…

Na mglistym dworcu w Koluszkach
A może bliżej ciut nieco,
Stada nikczemnych pociech
W swą podróż udają że lecą…

Walizki już spakowane
Choć to wciąż zaszłość pozorna
Podłości nie mieszczą się w kufrach
Choć dawno przywarły do dna …

Wychodzą bledsze i drżące
Wciąż z apetytem na jeszcze…
Godzinki zaczęły odmawiać
Godzinki, ile ich jeszcze …?

I mało im wciąż i tak smutno
Kradzione, tęskne wołanie….
Podłości nielocie maleńki
Cóż tobie teraz zostanie …

Echo przywarło na stałe
Z tym co zbutwiałe od środka
Poczęstuj się drugim śniadaniem
Nim to, co stworzyłaś dziś spotkasz…

Utulić trzeba tęsknoty
Te, po które wciąż biegniesz,
Nie dajesz, nie umiesz nie lubisz
Choć kochasz te swoje brednie….

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz