Gdy piroman strażakiem zostaje…

Już prawie wszystko rozwiązałam,
Od wczoraj cudnie się nazywam
Podpalam własne niedopałki
I Boga nadaremnie wzywam…

Kluczem otwieram każdy zamek
A w nim niestety brak ksieżniczek
Krwotoki dawno tamowane
Przywracam by drażniły życie.

I posypuję rany solą
Och jak ja lubię zakażenia
I zęby niech ich wszystkich bolą
Spełniam najskrytsze swe marzenia….

I czasem tylko od niechcenia
Zagram w tym filmie główną rolę,
Podepczę to co najjaśniejsze. lskierką dziś się zadowolę…

Podpis serdecznym atramentem
Choć kałamarze z piekła rodem,
Serce, czym serce bez korzeni…? Choć wciąż z diabelskim rodowodem…

Dziękuję za podpowiedź….

Ps. Nie dziękuję za inspirację..

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz