Bajka o deficytowym towarze…

Bardzo się tego obawiam, Rzekła codzienność do syna
Że jeśli długo to potrwa
Nikt tego już nie wytrzyma…


Wydobycie wciąż wzrasta
Zapotrzebowanie się mnoży
Za kilka lat nie wystarczy By dzielić to, co wciąż mnożysz…!

Przechodzi z ojca na syna
Z oczu do gardeł i dłoni
Nienawiść jak głuchy telefon
Szczepionka podłości, ironii…

Codzienność głowę pochyla
Piastując dziecię maleńkie
Śnij nienawiść syneczku
Niech serce czasem nie zmięknie….

Będziesz się bawił okrutnie
W głuchy telefon z przekazem
Podawać będziesz go innym
Gdy trudność zakwitnie w obrazie…

Płacz syneczku kochany
Płacz, tym serce kołysze
Sprzedałam wszystko co Ludzkie
Duszy też nie usłyszę….

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz