Na wszelki…

Tak sobie czekam mój Boże
Na szczęście me obiecane
Na wszelki wypadek przycupne
Gdy opóźnienie nastanie ..

Pamiętam jeszcze kolory
I dłonie czułe maleńkie
I łzy radości pamiętam
I wszystko, co było mym świętem…

Samotność wytrawna być musi..
Cóż, obie wersje szanuje,
Tą pierwszą o własnym wyborze
I tą, co tak wiele kosztuje…

Mówisz o połoninach
I o błękicie wspominasz
A ja wciąż pluszu radości
Tak rzewnie w dłoniach chcę trzymać…

Czasu nam zbrakło mój Boże
Czasu dla planów i ramion,
Dlatego czekam przy oknie
Byś widział i tym się mógł zająć…

Mówisz że przecież nie czuję
Że w środku same trociny
Połóż dłoń na mej piersi
Poczuj serce dzieciny….
( AD.)

Autor zdjęcia Jolanta Głazik

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz