Cham i pan…

Karetą zajechał Pan
A za nim przydreptał cham
Kulejąc i krwawiąc złośliwie
Wszak cham nie żyje prawdziwie…

Pan oczy przeciera łaskawie
Bawiąc się tym co w zestawie
posiada życie po życiu,
W chwili i tuż po spożyciu….

Chamisko, zaś wredna cholera
Uparcie zaczyna od zera
Zakaża rany złośliwie
By Panu odebrać co tkliwe…

Pan wprost nie może uwierzyć
Źłośliwość i zmowa szalona,
Cham w swej łaskawości
Mógłby odpuścić i skonać …!

Wszak cóż jest warte twe życie
Na głos się Pan wnet wypowie,
Lepiej będzie dla ciebie
Gdy życie ucieknie spod powiek…

Tyś szary i mały, nikczemny
Bladość twa wciąż bez wartości…
Serce oddaj dla Pana
Duszę zaś dla nicości….!

A cham oddycha wciąż z trudem
Pieszcząc każde westchnienie
W oczach skrzą się kryształy
W duszy czułe wspomnienie…

Nie można tak bez ustanku
Zabierać i z prawdy wciąż szydzić…!!
I Pan i cham na ostatku…
Ostatek zawsze prawdziwy….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz