Czy nie jest Ci smutno Mateńko…? Samotnaś tu na rozstajach… Twarz masz taką przejętą I oczy, co w trosce czekają…
Deszcze do snu Cię kołyszą Tulą wiatru ramiona, I jesteś i stoję przed Tobą… Wiesz…??? Przyjaciel mój wczoraj skonał… I Nadia maleńka dziewczynka Odeszła cichutko do Pana Skoro jest tam u Ciebie Posadź ją na swych kolanach…
Ty jak nikt i jak Matka Rozumiesz pustawe dźwięki I łzy na płatkach bławatka… Jak losy rozdartej kolędy…
Chabrowo, tak po naszemu Składaj dzwięki dwóch światów Tu na ziemi inaczej Jakby wciąż więcej hałasu…
Pogoni za niewłaściwym Ucieczek przed oczywistym, I czyste jakby przyblakło .. Przed tym, co nieoczywiste…
Mateńko Leśna wciąż nasza Zapisz w błękitach miłości Czułość i wiarę w to lepsze Niech ono na ziemi wciąż gości…
Niech wiatr i drobiny piasku Nucą dla Ciebie pacierze Niech wiara, wiarę wskazuje A wierzę niech znaczy wciąż – wierzę!
Krajniacy i Przyjaciele Z modlitwą i pieśnią na ustach, Przybyli do Ciebie Mateńko Byś już nie była tak smutna…
Błogosław z Tobą przy Tobie Wszystkie dni i tygodnie Niech płomień ten nasz na Krainie Wciąż skrzy się wiary Twej ogniem…
Niech oczy i czułe ramiona Znaczą czym miłość do Ludzi Daj nam obudzić się jeszcze… Prosimy za wszystkich Ludzi….
O sobie…
O sobie najtrudniej powiedzieć…
Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student.
Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym!
Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu…
Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby…
Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam...
Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia.
Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga…
Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy…
Ps.
To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym...
Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny.
Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...
Zobacz więcej wpisów