Pielgrzymka do Matki Boskiej Leśnej 18.05.2024r.

Czy nie jest Ci smutno Mateńko…?
Samotnaś tu na rozstajach…
Twarz masz taką przejętą
I oczy, co w trosce czekają…

Deszcze do snu Cię kołyszą
Tulą wiatru ramiona,
I jesteś i stoję przed Tobą…
Wiesz…???
Przyjaciel mój wczoraj skonał…
I Nadia maleńka dziewczynka
Odeszła cichutko do Pana
Skoro jest tam u Ciebie
Posadź ją na swych kolanach…

Ty jak nikt i jak Matka
Rozumiesz pustawe dźwięki
I łzy na płatkach bławatka…
Jak losy rozdartej kolędy…

Chabrowo, tak po naszemu
Składaj dzwięki dwóch światów
Tu na ziemi inaczej
Jakby wciąż więcej hałasu…

Pogoni za niewłaściwym
Ucieczek przed oczywistym,
I czyste jakby przyblakło ..
Przed tym, co nieoczywiste…

Mateńko Leśna wciąż nasza
Zapisz w błękitach miłości
Czułość i wiarę w to lepsze
Niech ono na ziemi wciąż gości…

Niech wiatr i drobiny piasku
Nucą dla Ciebie pacierze
Niech wiara, wiarę wskazuje
A wierzę niech znaczy wciąż – wierzę!

Krajniacy i Przyjaciele
Z modlitwą i pieśnią na ustach,
Przybyli do Ciebie Mateńko
Byś już nie była tak smutna…

Błogosław z Tobą przy Tobie
Wszystkie dni i tygodnie
Niech płomień ten nasz na Krainie
Wciąż skrzy się wiary Twej ogniem…

Niech oczy i czułe ramiona
Znaczą czym miłość do Ludzi
Daj nam obudzić się jeszcze…
Prosimy za wszystkich Ludzi….

Zdjęcie własne🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz