Drabina do nieba…

Przystawię wielką drabinę
Taką od ziemi do nieba
Bym mogła zawsze zapukać
Gdy będzie mi Ciebie potrzeba…

Nie umiem dokleić na zapas
Słów, co tak wiele znaczą,
I w ciszy nie umiem wysłuchać
Tych, co wciąż ciszę tłumaczą…

Może zwyczajnie podeprę
Troski te z bladych, najbledsze
Tym co jeszcze zostało
Co wciąż ma nadzieję na lepsze…

Każde zagięcie i fałdkę                         Przeprasuje jak trzeba,
Czy tam w błękitach wysoko
Czegoś na dziś wam potrzeba…?

Po deszczu wybiorę godziny
I drogę z kolorów utkaną
I słów nie zabiorę, bo wcześnie…
Niech tu na ziemi zostaną….

Na twarzy mej okulary
Z tych ciemnych jeszcze ciemniejsze…
Byś nie mógł prawdzie się przyjrzeć…
Jak w oczach szamoce się serce…

Tęsknotom zaplotę warkocze
Myślom dorzucę dwa grosze
I chyba napiję się z Tobą
Choć alkoholu nie znoszę…

A Ty zwyczajnie jak trzeba
Nie dasz mi poznać po sobie…
Że wiesz, że zawsze wiedziałeś
Jaką bajkę opowiem….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz