Jestem, Jestem…

Pewnego dnia róża zakwitła w ogrodzie…
Była inna, inna niż koleżanki z sąsiednich rabat…
Ubrana w fioletowe czułości…
Błękitne obietnice…
Różowości powierzonych tajemnic…
Nie pasowała do otoczenia…
Choć otoczenie za wszelką cenę probowało ją wcisnąć w schematy ogrodowej rabaty….
W ciągu dnia była tylko jedna chwila, która pozwalała Onej być całkowicie sobą…
Był to czas wschodu słońca i czas rosy…
Wtedy róży swobodnie spływały łzy po policzkach płatkow…
A inne tak bardzo niepodobne do niej róże czestowały się chwilą szepcząc: Jest taka jak my… Skąpana w rosie wschodzącego słońca…
A Ona…
Każde dnia o świcie nuciła słonawą serdeczną melodię….
Jestem…Jestem….

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz