Od zmierzchu do świtu…

Obiecałeś mi Synku poranki
A ja Tobie kalendarze matczyne…
Wczoraj dzień złośliwie nie zakwitł
Odbierając to, co jedyne…

Tam gdzie Jesteś wciąż świeci słońce
Gwiazdy rodzą chwile złotawe,
Tu na ziemi bez Ciebie wciąż pada..
Wiatr melodie powtarza słonawe…

Chcę się z Tobą umówić o świcie
Kiedy słońce bliżej jest ziemi…
Wyjdę patrząc w niebo to Twoje
I Ty wyjdziesz by być między swymi…

Tak będziemy patrzeć na Siebie
Ty Syneczku z nieba błękitu…
A ja z mego miejsca na ziemi
Miłość dzieląc od zmierzchu do świtu…

Niech się słońce z matką zamieni
Na mieszkanie na końcu świata…
Zawsze będziesz przy mnie mój Synku
Choćbym miała nauczyć się latać…
(AD.)

Pamięci Kamila Stasiaka 💔

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz