Wyjątki…

Robisz dla mnie wyjątki…
Z nich stroisz me kalendarze,
Ochrypły czas traci wątek
W galerii wonności twych zdarzeń….

Słowa w spak zaplatane
Kołtuny z nich wyczesujesz…
I wciąż żyjesz tak pięknie
A czasem tak pięknie dziękujesz…

Jak wariat z niemożliwości
Układasz wzory jedyne,
Gdzieś na końcu świata
Odwrotne źródło twe płynie….

Czas z kubkiem herbaty
Koniec związuje z początkiem,
Akapit stary, pożółkły
Trąca wciąż nowym wątkiem…

Lustra nie od macochy
Szeptem tulą oblicze,
I nawet łzy w krzyk zamieniasz
A on przestaje krzyczeć…

Kałuże jak bańki mydlane
Mienią się wspomnieniami,
Szczęście w mleku maczane
Smakuje za dnia migdałami…

Wiesz…
Czuję słońce na twarzy…
A czasem drogę do nieba,
I to, co jeszcze się zdarzy…
W grymasie twego – nie trzeba…

Rozkładam pod powiekami
Szale tysięcy znaczeń…
I śmiech i pobłażanie…
W wersach za milion tłumaczeń…

Na szali walc czasem tango…
Wciąż uwertura szalona…
I myśli, że czas znaczy miłość
A tej nic nie pokona…

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz