Lichwiarski…

Gdy niebu słów zabraknie
Pożycza je z ziemi czasem
A czasem zwyczajnie je kradnie
Nie brzydząc się ziemskim hałasem…

Ida mówi że nieme
To, co nad nami błękitne…
A ja dodaję, że głuche
I puste, choć tak aksamitne…

Czasem myślę nad formą
Układam treściwe żale
Na drogę je wyposażam
W łez mych ziemskich korale…

A gdyby nazwy zamienić
Miast błękit i stada niebieskie…
Napisać lombard dla serca…
Co ukradł to nasze ziemskie…

A może wciąż nam się zdaje
I mami gwiazd złotą strugą…
Że tam, żyje się lepiej
Karmiąc nas ciszy ułudą….

Daleko, choć z ziemi obrazy
O świcie przychodzą po swoje….
Można tak wiele razy…?
A ile w Tym – z Twego- moje…?

Lichwiarski ten układ po stokroć
Bez żalu karmi się łzami…
Ida powtarza, że niemy…
A może bezdusznie łaskawy…?
(AD.)

Dla Idy Kaczanowskiej i trochę też dla mnie…

I Jeszcze Jeden skradziony …. Andrzej Ładowski

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz