I ciągle mi mało, jeszcze…

I ciągle mi jeszcze mało, zegary wciąż przekupuje
Słowa układam na własność, za łzy serdecznie dziękuję…
Obecność głaszcząc o świcie, gdzieś nad cudzym wciąż niebem…
I moje przytulam do serca, choć ono wciąż o tym nie wie…

Ludzie niezmiennie obecni, już wydeptali ścieżyny,
Wciąż czuję obietnic słodkości, jak tamte wczorajsze maliny…
Jakby świat się zapomniał, nie gasi słońca o zmroku…
I twoje ramiona obecne, a z nimi mój tkliwy spokój…

Na co światu przysięgi i niespełnione marzenia…
Zapiski pomiętych pokus i snów tych do spełnienia,
Wodospady obietnic, omdlałych zaczekań warkocze…
I ociemniałych początków ze stadami swych pociech…

A ja jak kolekcjoner po deszczu w kałużach wciąż brodzę,
Życie na pokuszenie raz setny w pole wywiodę…
Mało mi ciebie, wciąż mało, liczę od nowa tysiące…
Miliony, biliony, tryliony…
Tak bardzo życia wciąż chcące…
(AD.)

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz