Gdybym miała przepraszać…

Gdybym miała przepraszać,
To chyba wyłącznie za oczy
Ich czucie i za to czym jeszcze Znienacka świat je zaskoczy…

Może za własne bagaże,
Walizki po brzegi upchnięte
By się zmieściły na zawsze
Te dni, co miały być świętem…

Może przeproszę za dłonie
Znam je przecież na pamięć…
Zwiędły od przytulania
Słów w których rodzi się zamieć…

Przeproszę jeszcze za usta
W miliony słów malowane,
Za to, że chciały na siłę
Być tak po ludzku, kochane…

Za deszcz nie będę przepraszać,
Choć może i za to potrzeba…???
Za okruch we łzie wciąż maczany
Za mniej, niż więcej potrzeba…

Przeproszę za brak kłamstwa w życiu
Za wieczne prawdy rodzenie,
Za miłość o szóstej nad ranem
I za jej tęskne pragnienie…

Za twoje przepraszam, przeproszę
Choć ono nic nie rozumie…
Katalog pomiętych żałości
Na wierzchu splątany rozumem…

I jeszcze za to, że chciałam…
Przeproszę obłoki mych marzeń…
Zasnę nim świt się obudzi… A z nim….
Niewydarzone z wydarzeń…

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz