1-go sierpnia…

Na drewnianych ramionach wsparte..
Szkarłaty wspomnień i serca,
Kolejny sierpień dziś nastał
Czas z niedowierzaniem wciąż zerka…

Mam, były i one..
Kluły się wielkiej miłości,
Ktoś zapomniał lusterka..
Kogoś proszono w gości…

Ile to osiemdziesiąt..?
Czy ktoś odważy się zliczyć,
A głosy czy jeszcze słyszalne
Wyłonią się z martwej ciszy…

Przechodzimy spokojnie
Kalendarz smętny dziś nieco,
A Oni, tak bardzo kochali…
A Oni… wtóruje pobladłe echo…

W ogrodach na stopach i dłoniach
Ociężałe wspomnienia…
A dla Nich od tamtej chwili
Czy świat choć raz zazieleniał…?

Jak łatwo, jak trudno jak ciężko…
Wybór do Ciebie należy…
Tamto wczoraj wciąż żywe
Nie tylko w sercach żołnierzy…

Wesprzyj się na mych ramionach
Dzień świtem się chwali…
Warto przeżyć dzień jeszcze…
Warto serce ocalić…
(AD)

W hołdzie dla Tych co w Powstawaniu Warszawskim…
1 sierpnia 2024 w osiemdziesiątą rocznicę…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz