A kiedy świat się skończy…

A kiedy śwat się skończy
Ludzie o sobie zapomną
Zgasną wielkie marzenia
Dni o świętach nie wspomną…
Autorytety jak drzazgi
Będą boleć, kujejąc
I sny  rodzić przestaną
Świty z wielką nadzieją…

Pani w platynę odziana
Żalem się będzie oblekać
Małe wielkie się stanie
Czas przestanie uciekać
Nuty na pięcioliniach ugrzęzną
W bagiennej mazi…
Dobro, zniknie na zawsze
Z czułością piekielnych wojaży…

Słowa które o świcie
Wielu z ust wylewało
Będą znaczyć niewiele
A nawet nieludzko mało….
Pacierze jaskrawe po wierzchu
Puste będą od środka
Środek wypali obłuda
Którą wszędzie tam spotkasz..
Kręte ścieżyny marzeń
Porosną goryczy kamieniem
A dłonie ? Dłonie zwiędną u ramion
Kłócąc się z twoim westchnieniem…

Mamo, widzę to dzisiaj
Czuję zimno od środka,
Czy to koniec jest świata…?

Ludzi nie mogę już spotkać…

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz