Karmelowe…

Karmelowe ust Twych westchnienia…
I tęsknoty dwie z jednej pary
I Twe usta i dłonie i oczy…
I ta wiara w to, co nie do wiary…

Wciąż upięte we włosach marzenia
Koralowe dni wyczekane,
Zapłakane sny w światłocieniach
Tak upojnie skropione szampanem…

Dłonie splotły wielkie tęsknoty
Te, co w ogniu powstały o świcie,
Coś wspominasz o losie i wietrze…
Patrząc w jedno, to samo wciąż życie…

Nauczyłam się tworzyć wachlarze
W odpowiedzi na każdą swą porę….
Czasem żal po omacku mnie śledzi
Podpatrując co dzisiaj wybiorę…

A ja kocham słoneczne promienie
Taniec dźwięków, co z rosą się wadzi…
Nuty wolę na mych pięcioliniach
Twoją dłoń gdy me serce prowadzi…

A ja kocham słoneczne promienie
Taniec dźwięków, co z rosą się wadzi…
Nuty wolę na mych pięcioliniach
Twoją dłoń gdy me serce prowadzi…
(AD.)

Pewnej Kobiecie… A dokładnie Agnieszka Tok
w podziekowaniu za moc wzruszeń, które towarzyszą mi każdorazowo podczas wysłuchania Pani wykonań…
Jest Pani…
Jesteś….

……..

Nagranie Pani Agnieszki Tok

Pani Agnieszka Tok

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz