Śpiewanka, kołysanka…

Czemu płaczesz kochanie
Co łez jest twoich powodem…???
Świat wciąż nuci melodię
Dbając o uczuć pogodę…

Dlaczego słonym malujesz
Drogę do serca twojego,
Ile, to znaczy wystarczy..?
A ile, dość tego złego…???

Opowiedz mi proszę dziś bajkę
I trzymaj mnie mocno w ramionach,
Niech szelest stronic twych myśli
Tamto poblade pokona…

Niech się zaczyna zwyczajnie
Że gdzieś tam na końcu świata
Żyła maleńka królewna
A świt jej warkocze zaplatał…

Dalej niech droga ją wiedzie
Kręta, piaszczysta nad morzem,
Niech fale z tęsknot dziecięcych
Zbudują piękne dwie łodzie…

Dwie na przekór losowi
Wbrew słonawym tęsknotom,
Niech świat je wypełni po brzegi
Miłością cenniejszą niż złoto…

Kapitan i marynarze
Niech nucą melodie do zmierzchu
Niech dzielą dobre na setki
Wbrew zimnym strumieniom przeszkód…

A kiedy mała królewna
O świcie dzień nowy spotka
Gromady głaszczacych promieni
Niech tulą jej serce od środka…

Śpij już kruszyno, już pora..
Jestem przy tobie tak blisko
Ułożę z twych snów hebanowych
Świetlisto- cukrową przyszłość…

I nie wypuszczę Cię z ramion
W podpisie wszystko co czuję,
Śnij na zawsze szcześliwa…
Postaram się los w dłoniach unieść….
(AD )

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz