Dwudziestego dziewiątego…

Nie nauczyłam jeszcze serca
Zapachu słonej cierpliwości
Oczy ubieram w tło lusterka
Gdzie czasem smutek duszę gości…

Tak od niechcenia, dość zużyte
Przekładam własne kalendarze…
Na wszelki z tych wypadków jeden
Gdybym spotkała stada marzeń…

Atrament czarny na stronicach
Pożółkłych zdarzeń nie do wiary
I gdzieś ponownie sny przemycam
Aby się mogły ziścić czary…

Na pięcioliniach roztańczone
Warkocze ramion twych kochanych
Ona, kim ona jest dla Ciebie…?
A on ? Czy szczęściem wciąż pijany .. ?

Wytłumacz moje ty kochanie
Czym dziś świat raczył twoje serce…
Czy ktoś to jeszcze poczuć umiał…?
Czy tylko tchnienie chciało więcej…

Czasem dotykam opowieści
I już chcę krzyczeć w nieba głosy…
Że wiem, że znam, że też to czuję…
Choć w oczach twoich śni  niedosyt..

Tłumacz mi z twego,  na to moje…
Że tamta zieleń rodzi drżące…
Tul w swoich dłoniach moje serce                  .  Na moim niebie maluj słońce…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz