Pytania Mai…

A Basi wnuczka ciągle pyta
Czy w niebie mają urodziny..?
Kto ciasta piecze, kto się krząta
Kto dopilnuje tej godziny…

Powiedz mi babciu , bardzo proszę
Czy dziadzio mój, nasz ukochany
Cieszy się z tortu niebieskiego…?
My tu na ziemi lepsze mamy…

Kto mu zaśpiewa sto i dwieście
Jak mam mu usiąść na kolanach
Kto w me warkocze, kwiaty wepnie
Z kim będę bawić się od rana…

Babciu, ja ciebie bardzo proszę
Uszykuj mi drabinę dziadzia
Po tej drabinie ja się wdrapię
Komin nie będzie nam przeszkadzał…

Przycupnę sobie tam wysoko
Zaśpiewam nową tę piosenkę
Że choć nie widzę ciebie dziadziu
Wciąż mocno trzymasz moją rękę…

A potem jeszcze po swojemu
Będę przysiegać na biedronki,
Że babcią zajmę się dla ciebie
Zerwę jej bukiet z naszej łąki…

I przypilnuję swoim okiem
Ten tort co pieką tam dla Ciebie,
Podam im przepis twojej żonki
Ona tak bardzo kocha Ciebie…

I jeszcze prezent, wszak być musi
Balon nadmucham ten największy
Narysowałam Tobie serce
Posłuchaj powiem cicho wierszyk ..

Kilka słów wytłumaczenia

Basiu tak bardzo wzruszyłaś mnie opowiadaniem o Mai … To niesamowita dziewczynka, którą było mi dane poznać osobiście… Przesyłam Wam Obu strofy moich myśli, powstałe na podstawie Waszej miłości… Pozdrawiam serdecznie

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz