Pamiętasz, była jedenasta…

A Ty mi nieba kup kawałek
Maleńki niczym okruszyna,
Wtedy się bać nie będę wcale
I złe, co wejrzy też przetrzymam…

A Ty mi w sklepie przed dwunastą
Zamów słoneczne dwa promienie…
Gdy będzie im na ziemi ciasno
Na więcej drobnych je rozmienię…

Wysyłaj listy nienazwane
Gdzieś z zagubionej losu skrzynki,
I uchyl okno ciut nad ranem
Na powrót twej szelmowskiej minki…

Twórz z moich tęsknot śnieżne płatki
I kryształowe skrzące kule,
Bądź pierwszym za dnia i ostatnim
W książkach zaznaczaj wersy czułe…

Tuż przed mym domem maluj kwiaty
Radości, co wciąż chce pamiętać…
Niech miłość słowo ma ostatnie
I w kalendarzu znaczy święta…

Czasem gdy chłód się światu zdarzy
I zimne noce wnet przybędą,
Rozpal w kominku jedno z marzeń
Bądź dla mnie….! Bądź mi wciąż kolędą…

Rankiem poczekaj, zapal słońce
Wyzbieraj krople rannych tęsknot…
Układaj to nieposkładane
Niech już nie pragną, bardziej blednąc…

Echa nie pytaj, ono głuche
Powtarza wiernie kłamstwa cudze,
Pamiętasz….?  Była jedenasta…
Świat pocałunkiem karmił róże….

Autor zdjęcia: Pani Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz