Po drugiej stronie ulicy Kakao na zimno podają, Jest jakby ciszej, choć głośniej… A kiedy gwiazdy spadają Pod powiekami mroźnymi Życzenia pakują walizki I życie przez sito przelane Słono smakuje dziś wszystkim…
Kwiatów nikt tam nie zrywa Melodia nie cieszy się słońcem Takt się w połowie urywa… Chłodne wciąż nie jest gorącym, Poduszka słonawe swe strugi Przelewa na drugi bok suchy Tamy tworząc olbrzymie Jak robią to dzielne poduchy…
I tylko czasem usłyszysz Z szeptów tkliwie składaną Przytulankę dla piórka Przewrotnie o świcie śpiewaną Która pod parasolem Niezłomnie z życiem się wadzi Latarnie czułości rozpala By szczęście za rękę prowadzić…
Siadają wtedy w kawiarni Kelner kartę podaje Wszystko wciąż znaczy niewiele… Niewiele, głównym się staje… Wytrawne drinki w swej treści Nie gaszą zupełnie pragnienia…
Poproszę raz jeszcze, to samo!
Za późno…
Los szczęście przez przypadki odmienia…
Sygnatura obrazu znajduje się w prawym dolnym rogu…
O sobie…
O sobie najtrudniej powiedzieć…
Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student.
Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym!
Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu…
Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby…
Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam...
Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia.
Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga…
Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy…
Ps.
To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym...
Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny.
Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...
Zobacz więcej wpisów