Zaprosiłam niebo na ziemię…

Zaprosiłam niebo na ziemię
Tutaj wszystko smakuje inaczej,
Nawet czas drogi zgubione
Po swojemu na ludzki tłumaczy…

Tam na górze nie czuć zapachów
Słone łzy wciąż się z rosą mieszają,
A tu ludzie jak stada ptaków
Do odlotu sił już nie mają…

Tam wysoko krzyków nie słychać,
Zateskniałe, spróchniałe tęsknoty
Nauczyły się gorzkie przełykać
Choć jak nikt, dobrze wiesz przecież o tym…

Zaprosiłam niebo na ziemię
Samo przecież tutaj nie trafi…
Po swojemu szuka pajęczyn
Tylko to na ziemi je trapi…

Tak po wierzchu oblewa rumieńcem
Zawstydzone dłonie człowiecze
Łatwiej z góry w chabrowym świecie…
Tu się trzeba wciąż martwić o serce…

Autor zdjęcia: Jacek Tarchalski

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz