Taki dzień…

Takim dniem można straszyć pająki
Przemoczonym od mgieł oczekiwań,
Tyle przecież jest słabych piątków
Na bezrybiu i sztorm znaczy ryba…

Wciąż powtarzaj, i wciąż do mnie mów
Mój aniele w spadku po ciotce,
Czekolada na stole i kurz…
Choć ten kurz dziś wygląda jak owce…

Liczę krople miliona strug
Które błądzą po szybie w dzień pluchy,
I poduchy, co pod zastaw już
Shandlowały ostatek dni suchych…

Dalej ciągnie się zmurszała treść
Telegramu, co stracił swój wątek,
Już zapomniał czy pić chciał czy jeść
I czy złego to kres czy początek…

Domaluję słoneczny czas
Na kopercie z rogiem urwanym,
Przecież to już nie pierwszy raz
Gdy odbicie jest bledsze od ściany…

Może nawet uśmiechnę się
Ciut na złość,  nieprzyzwoicie…
Jeden powie taki już los…
Ja przekornie:  kocham cię życie… !!!

Autor zdjęcia: Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz