Zgasło…

Zgasło Twe serce o świcie.
Znużone ziemskim odbiciem,
Wpatrzone wciąż w wielkie niebo,
Tęskniące do najbliższego…

Twój uśmiech rozkwitł na nowo
Gdy bramę mijałaś Piotrową,
W niej Andrzej czekał na Ciebie,
Chcący Ci tyle powiedzieć…

Macie już Wasze Razem!
On śpiewa Twoją piosenkę
I o miłości wciąż szepcze
Trzymając w objęciach Twą rękę…

Miłość się taka nie zdarza,
Chyba, że na obrazach…
Chyba, że w bajkach dla dzieci …
A może w niebiańskim świecie…?

Pamiętaj o nas Danusiu
Twój uśmiech zawsze nas wzruszał
Bądźcie tam razem szcześliwi
W końcu spokojna Twa dusza…
(AD.)

Pamięci Danusi Ładowskiej – Cudownej Żonie Andrzej Ładowski która w dniu dzisiejszym odeszła do niebiańskiej krainy…

Autor zdjęcia: Andrzej Ładowski🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz