Czas kradnę…

Z okruchów starych zegarów
Czas przechowujesz jak złodziej
A ja zwyczajnie po ludzku
Nie chcę się z jutrem pogodzić.

Kłócę się z listonoszem
Że listów nie wrzuca do skrzynki
I kiedy na palcach wystaję,
Minę mam małej dziewczynki…

Pochmurne dni groteskowo
Przewracam na lewą stronę,
I śmieję się i ponaglam
To szczęście od lat opóźnione.

A czasem przykładam palec
Do szyby która wciąż płacze,
Odchylam okiennic powieki
By sprawdzić czy można inaczej…

Na przekór snom pogubionym
Zapraszam dłonie do tańca,
Bosymi stopy zalewam
Dziesiątki własnego różańca…

I jeszcze miewam ochotę…
Choć ona jest nadal przede mną,
Smakować cię życie z kompotem
Próbować z sedna twe sedno…

Autor zdjęcia: Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz