Pierwszy z ostatnich…

Zestarzałem się przy Tobie,
-powiedział Pan…
Lat nie liczę,  ni sobie, ni tobie…
Niosąc twojej czułości dzban.
Otulając sny mgieł warkoczem- jestem tu!
Dumnie drżący przy Tobie kroczę…
Jeden Baca i jeden Bóg…!!!


Już z oddali słyszę westchnienia,
Połamanych gałęzi szlak,
Jakby świat zatapiał marzenia…,
Z twym oddechem,  choć na mój znak…!
Jakby bronił, co Twoje w mych dłoniach,
Ciężkim krokom dodawał sił,
Ocierając skroń wspomnieniami,
TAKI ANIOŁ ZE WSZYSTKICH SIŁ…

Dedykuję me słowa Bacy Józefowi Klimowskiemu

oraz Panu Krystianowi Kiwaczowi za sprawą którego kadrów,  powstały te słowa…

Autor zdjęć:  Krystian Kiwacz

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz