Litania dla Maryni…

Litania dla Maryni…

Od świata i od ludzi…
Od tego, co się gubi,
Od tego, co milczy, gdy boli,
Od łyżki i od soli,
Od wieczornych wojaży,
Od tego, co się zdarzy
I tego , co niewydarzone,
Od zdjęć nagle stworzonych,
Od śpiewu i od tańca,
Od wieczornego różańca,
Od tęczy, co tak boli
I od ludzkiej niedoli,
Od radości po niebo,
Od słów: po co, dlaczego?
Od nocnych rozmów do rana,
Od ikon malowania,
Od dłoni, co podnosi,
Od niespodziewanych gości,
Od smalcu i gołąbków,
Od wiecznych, krótkich wątków,
Od troski na poddaszu,
Od dbania o mój nastrój,
Od biletów, pociągów,
Od Nadii wielu początków,
Od kalendarza marzeń,
Od kosmicznych wydarzeń,
Od miodu, kur i jajek,
Wszystkiego, co zostaje,
Od odwiedzin w szpitalu,
Od łez i maleńkiego raju,
Od zespołu naszego
Krajeńskiego, dobrego,
Od wosku, pszczół i Bydgoszczy,
Od wielu cudownych gości,
Od pamiątek i Goni,
Od stada pędzących koni,
Od snów i memoriału,
I tego, co jeszcze zostało,
Byś napotkała w swym życiu…
Z wiecznym terminem spożycia…!!!!

Dedykuję Maria Jaszczyk

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz