Za…

Za delikatność twoich dłoni,
Kiedy przesuwasz niestrudzenie
Kosmyk ten pierwszy, drugi, trzeci…
Za twarz, co spełnia me życzenie …

Za troskę w drzwiach, aby pamiętać
I za pisanie twe o piątej,
Za to, że czekasz na mnie stale
W każdą sobotę albo piątek…

Za to, gdy trzymam Cię za rękę,
Tak cudnie kłamiesz bez pamięci…
Za to, że święcisz dzień starawy,
By rodził się znów bardziej święty…

A kiedy znowu po omacku
Mówię, że czasu masz wciąż wiele,
To się uśmiechasz delikatnie,
Ty mój, choć obcy wciąż aniele …

Za to, że tworzysz coś z niczego,
Że więcej skóry być nie może,
Że kiedy z nieba woda pada…
Mówisz: dopomóż, dobry Boże…

Za codzienności te: na obiad,
Za słowa rzadkie jak przecinki,
Za dzień, gdy mogę żyć od nowa
I za nożyczek głupie minki…

Za fotel pierwszy i ostatni,
Za nieskończone kalendarze,
Za jeden grzech i setny uśmiech
Słowa dla Ciebie, Relu, w darze ..

Z dedykacją dla Aurelia Lange

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz