Litania do wroga…

Obyś był w dobrym zdrowiu, wrogu mój ukochany….
I aby sił twych starczyło, gdy ja ze szcześcia pijany …
I buty, ważna to rzecz… Miej ich całe tuziny ….
Moja droga daleka, co dzień wszak siebie widzimy….
Więc jeśli chodzi o buty, to wybierz bardzo wygodne …
I może odporne na ogień…
Bo radość wciąż wielkie ognie, rozpala w mej duszy dziecięcej…
Wiesz, ona wciąż taka …
Światem cieszy się za dnia, z ziemi, i z lotu ptaka …
I lampę zabierz ze sobą, ty, co podglądasz, co robię…
I szalik i ciepłe odzienie na każdą z zimnych pogodę…
Zostawię ślady na ziemi, byś błądzić czasem nie musiał…
To, co z serca w takt płynie, nawet głazy porusza…
Zatem słuchaj kamieni, deszczu, traw kołysania…
Cuda są tu na ziemi, pomimo twego mieszkania …
I choćbyś chciał ciemne chmury,  przywodzić na pokuszenie…
Posłuchaj:
Ja – żyć będę najpiękniej i tego zupełnie nie zmienię…!!!
A gdybyś zgłodniał mój wrogu, po wielu latach podróży,
Z daleka od mego domu, zastawię stół-  niech ci służy…

Dbaj o siebie,  to ważne…!!!  Smutnyś, blady i płochy…
A ja tańczę na deszczu, wciąż czując w radości niedosyt…
Bo choć wyziera z każdego, skrawka tej mojej ziemi,
To Ona, ta moja radość ciut słabiej się dzisiaj zieleni…
A może zupełnie zwyczajnie, słońce kolory rozprasza….
I jaśniej, i ciepłej wciąż dobrze…!!!

Pomimo własnego J U D A S Z A…

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz