Dla Ciebie…

Miałam Ci tyle opowiedzieć
I ponazywać, podziekować…
Chciałam zaczekać do lutego
By móc tam siebie ofiarować…

Spóźnię się już na wieki wieków,
Druk nie jest gotów do podania…
Czy pochwaliłam Cię Człowieku
Niech każdy dzień się Tobie kłania… !!!

Nie umiem nazwać swego bólu
Czy on rozrywa myśli , serce…????
Dziś rwę na drobne kalendarze
Żal nie pożali się już więcej…

Kto na Twoimm chórze tak zaśpiewa
Że Lipusz stanie oniemiały,
Kto znów poniesie cudze serce
Ty byłeś przecież doskonały…!!!

Żegnałam dzisiaj cud dziewczynę
A zaraz potem Ty odszedłeś,
Czy tam w tym niebie mało ludzi???
Czy chciałeś Panie złote serce…???!!!

Radość oplotła Twoje życie
Ty zaś czułymi ramionami
Splatałeś wiele ludzkich istnień
Kiedy tu byłeś między nami…

Od Ciebie liczą się godziny
W Tobie nauki kryształowe….
Dłonie tak czułe, aksamitne
Drżące, choć do pomocy wciąż gotowe…

Dałeś mi dni z cieplejszą nutą
Wciąż powtarzając swe pacierze.
Wiara to za dnia Twoje lustro
Ty zaś , to Ten, w którego wierzę…!!!

Jak żyć bez wiary, bez nadziei
Do kogo biec gdy światła zgasną….???
Byłeś melodią mego życia,
Zanim Twe serce cicho zgasło….
(AD.)

W dni Twojej śmierci…

W dniu śmierci Kazimierza Turzyńskiego

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz