Paulinko…

Zabrakło słów pisanych wierszem…
Oczu i dłoni Twych Paulinko,
I tylko wiatr w koronach świerków
Nie godził się na taką przyszłość…

Pytania szare o tęsknocie,
Echu szeptały po omacku,
Kot szukał marnych, drżących pociech,
Jakby pocieszał podły nastrój…

Wiesz…?

Tylu po Tobie dziś płakało…
Na ziemi świt  wciąż rodzi  deszcze…
Niech niebo tuli Cię inaczej,
Choć ziemia chciałaby wciąż jeszcze…

Słowa…,  one za małe na uczucia…
Zupełnie nikną w bólu serca…
Jesteś wciąż Jesteś między światy…
Nie mieścisz się w krainie wiersza…

Czy usłyszałaś słowa czułe…?
Kim dla tych ludzi pozostaniesz…?
Oni mówili by zrozumieć…
Ty rozumiałaś, co im dajesz…

Pamiętam zachwyt Twoich oczu
I twego Taty słowa drżące…
Gdy opowiadał mi o Tobie
O chwilach kiedy byłaś brzdącem…

Dziś pochylone oczy ludzkie
Nad tym,  co ziemskim niedostatkiem…
Raz jeszcze śmiało spojrzę w niebo…
Ty spójrz na ziemię, choć ukradkiem…

W dniu pożegnania …

Dla Paulinki , Córki Ani i Tomka.

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz