Oddawanie…

Nie umiem w sercu poukładać
Tego wiecznego oddawania…
Chwil, twych czułości, krok po kroku…
Jakby me serce wiatr przeganiał…

Nie chcę urwanych dni, tygodni…
Słów, które bezpańsko w żalu brodzą,
Ile to dużo, ile jeszcze??
Nim świat pochli się nad różą…

Za krótko było nam tu dane…
Mościć swe chwile w życia cudzie,
Gdyby choć raz można powrócić…???
Gdyby choć raz można zrozumieć…????

Nie ma na świecie kołysanki
Która utuli stratę dziecka,
Nie ma na świecie przytulanki
Gdy rwie się serce do człowieka…

Słowa bez pary, bez korzeni…
Dłonie bez ramion ukochanych
Oczy, kto oczy zazieleni…?
Gdy świt zwyczajnie oszukany….

Jak mam zapisać mą tęsknotę
Aby wciąż żyła obok ciebie,
Pamięć wciąż królem i kłopotem…
Miłość, cóż ona biedna ma powiedzieć…?

Wczoraj wciąż żyje, dziś umarło…
Za dnia szarości, w noc kolory….
Tęsknoty własne, czasem cudze
I do wyboru szklanka wody…

Nad drzwiami napis poplątany
Klamka zapadła na chorobę,
Stukoty snów, odbitych zdarzeń
I te głupiutkie dwa powody…

Zostań tu ze mną, choć na chwilę
Póki me skrzydła nie urosną…
Wczoraj…, wciąż brodzę w tamtej chwili
Dziś połamałam serca wiosło…

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz