W dniu Twoich imienin…

Dzwoniłabym jeszcze przed świtem
By złożyć Tobie życzenia,
By mówić o ludzkim błękicie
By świat tego nigdy nie zmieniał…

Słyszałabym jak się znów śmiejesz
Gdy próby moje szalone
Wysłuchiwałeś nad ranem
Gdy głośno wołałeś swą żonę…

A później wspólnie z Danusią
Marudzić byśmy zaczęły,
Że Tobie wciąż mało i mało
Jednego miejsca na ziemi…

Ofiarowałabym Tobie
Słowa na tę okoliczność,
Kazałbyś przesłać do siebie
By w jednym miejscu mieć wszystko…!

Marudziłbyś dziś po swojemu
Że więcej niż osiem nie śpiewasz…
I przepisywałbyś czule
Cząstkę naszego nieba…

I tu w tej naszej Smolnicy
I tam u Ciebie w Zalesiu
Słowa byłyby górą
Nie znając łez ani przeszkód…

Uwielbiam telefon o świcie
I odzew  imieninowy,
I nigdy, przenigdy w mym życiu
Nie oddam Twych słów Andrzejowych…!

Że Tobie zwyczajnie na świecie
Na życiu już nie zależy…
Że żyć będziesz sto nawet dwieście…
Byleby świat mógł to przeżyć…!!

Dla Ciebie Andrzeju w dniu Twych samotnych imienin….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz