Pani Halinko…

– z przymrużeniem oczu, proszę 🤣

Chciałam napisać list do Pani…
Kasia mnie wciąż słowami mami..,
A ja mam taką prośbę wielką…
Byś Pani stała się -nauczycielką…!

I kiedy zdrowie wnet powróci
I wszystko złe przestanie smucić,
A Pani sił mieć będzie wiele
To się obaczym w dwie niedziele…😉

Uczniem nie jestem z tych najgorszych
Kałamarz znajdę i proporczyk,
Zeszyt zdobędę z pięciolnią…
Aby nie nużyć Pani chwilą…

Szanowna Pani bardzo proszę,
I o cierpliwość z miejsca wnoszę,
Chcę choć przez chwilę znać różnicę
Czym klucz altowy mnie zachwyci…?

Ja tak uwielbiam Fryderyka
Jego nokturny i sonaty,
Nie chcę domyślać się bez przerwy
Czym kropka jest u nut skrzydlatych…?

I czy to wszystko co nad linią
Może przebywać między nimi…
I czy 3/4 coś oznacza…?
Bo mi się metrum ciągle myli…

Z taką zazdrością i tęsknotą
Spozieram w Pań tę lepszą stronę,
Pani Halinka i pianino….
I Kaśka co słów żyje chwilą….!!!

A mnie się nigdy nie zapyta,
Opowiem tak zupełnie szczerze…
Czy może chciałabym zaśpiewać…?
Bo, ja prze Pani w śpiew tak wierzę….!!!

Więc proszę wracać już do zdrowia
Uczeń pokornie o to wnosi…
Nie można wiecznie Kaśki słuchać…
I ja chcę oddać światu grosik…!

Z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia dla Pani Halinki  Siderkiewicz…

Z prośbą o uśmiech z powodu stworzonej przeze mnie głupocizny…

Zdjęcie osobiście ,,skradzione” z Kasinej strony FB😉

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz