Żal żalu, żal…

Wszystko co twoje mam zrozumieć i poukładać, ponazywać….
Zwyczajnie wszystko muszę umieć, choć przed tym się po ludzku wzdrygam…

Czasu stronice poszarzałe, wciąż męczą mnie  o jedno słowo.
Kiedy,  to wczoraj wróci do mnie, i śnić się będzie kolorowo …?

Kolejka długa się wydaje, ktoś zgubił palto, tamten ręcznik…
Nic dla nikogo nie zostaje, a świat jak kręcił się, tak kręci…

Chcę odpowiedzi, wciąż cię pytam
Co warte twojej jest uwagi, to takie słone stada pytań…
Choć dla uważnych tajne znaki…

Gdzieś przed dwunastą, znów uciekam, uliczki pełne tanich głasków…
Dziś napisałam list do ciebie, chcąc choć przez chwilę zmienić nastrój…

Kiedyś odczytasz list zbłąkany, który celowo śnił na jawie…
Kiedyś…,                                                                   Lecz kiedy to się wreszcie stanie,.                           Mniej będziesz marzył o zabawie…

Może tak trzeba niepozornie, zamknąć za sobą drzwi wciąż szeptem…
Ale to wciąż potwornie boli, żal – nie ponazywał stad swych westchnień….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz