Jedna baba drugiej babie…

Dziś pewna pani drugiej pani
Choć całość z gruntu jest do bani,
Chciała pokazać, co potrafi
Na oczach całej swej parafii…

Zaczęła tupać swym bucikiem
A później przeraźliwie krzyczeć:
Że ona właśnie tu w tej chwili
Chce by ją ludzie oświecili..

W niewyraźności własnych żądań,
Gdzie język wątle się pogrążał,
Pragnie usłyszeć daje słowo
Czy świat wymieni jej królową…???

Bo ta, co jest jej nie pasuje
Wciąż mało kaszle, mało pluje!!!!
Szacunkiem darzy każde serce,
A ona marzy o czymś więcej!!!!

Nie chcę przyglądać się przez szybę…
To nazbyt dobre , czułe , tkliwe
A u posady wielka wiedza
Nie można kopać gdy potrzeba!

Wnet jej na pomoc, druga pędzi
Nie chcę spokoju, chcę zamieci!!!
Wciąż drukowane treści wstawia…
Podła ta gra i zła zabawa…!!!

Na stole karty już odkryte
Można uśmiechać się, skowyczeć…
Lecz kiedy w lustro zajrzysz czasem,
Ono odpowie ambarasem…!!!

Morał na końcu wszak być musi
Za dobrym nie bądź w ludzkiej głuszy…
Czas na wskazania smrodu w ulu…
Odróżnić miód od gu…..o bólu…

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz