Cudze – nie boli…

Czemu Aniele wciąż się dziwisz
Oczy przysłaniasz dłońmi swymi,
Wszak idą święta czas radości
A ty tu wciąż między obcymi…

Tyle ci dano, nie pamiętasz?
Wciąż upychano pragnień stosy,
A ty ścierałeś łzy strug swoich
Wciąż bardziej nagi, bardziej bosy…

Zobacz światełka na wystawie
Pani kupiła podarunki,
Gdzieś pogubiła przy zabawie
Od swego serca wątłe sznurki…

Gluchyś, czy rozum postradałeś…?
Udawać trzeba świat tak każe,
Niebo, còż niebo brak go wszystkim
Odarte snów twych kalendarze…

I w imię ojca, syna, ducha
Przekleństwa skrzą się w źrenic tłumie…
Czyje to dziecko łzą spowite..
A cudze…?
Cudzego nikt już nie zrozumie…💔

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz