Czym święta…

Wiesz czym są święta kochanie…?
To miłość w ramionach zaklęta
To serce które przed świtem
Choć drży, to wiecznie pamięta…

Wiesz, czym są święta kochanie…?
To bukiet spełnionych życzeń…
Kominek i ogień, a przy nim
Ludzie, których nie zliczę….

Tak dużo ludzi potrzeba…?
Przecież to rodzinne święta…?
Pamiętasz Babcię, jej mamę..

Nie…
Ja ją z ledwością pamiętam…

A Pana od stada gołębi…?
Zosię, tę z twojej klasy…?
Nadię, Andrzeja choć jego
Znać i pamięć to zaszczyt …

Wszyscy staną przy stole
Dla nich to puste miejsce..
A może i kogoś dziś zbraknie
Komuś zamilknie serce…

Wiesz, czym są święta kochanie…?
To moja opowieść dla Ciebie
Że światem mi jesteś i życiem
Choć czasem zdaje się, nie wiem…

Przytul mnie zawsze powtarzam
I ja rozchylę ramiona…
I będę za sercem powtarzać
Że ważna jest tylko ona…

Miłość, co kalendarze znaczy wciąż po swojemu
Nakleja serdeczny znaczek, byś wiedział po co i czemu…
I choć głosu zabraknie, oczy będą daleko…
To w dniu Wiliji poczujesz
Drobiny znaczące echo…

Kochać to znaczy Wilija …To łzy gdy pierwsza gwiazda,
To myśl która nie spocznie
Nim się nie schroni u gniazda…

To gdy zamykasz powieki ja przy Tobie tak blisko ..
I serce które choć nieme
Dziś opowie Ci wszystko…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz