Przed dwunastą…

Cóż Państwu życzyć przed dwunastą…
Aby nastała nowa jasność…?
A cóż tej starej dolegało…?
Znamy się, będzie nam siebie brakowało…

Świat się obudzi raz i drugi…
Za oknem szczeście, w sercu strugi
Albo na odwrót bywa częściej,
Gdy serce chadza po kolędzie…

Słowa podparte na swych łokciach, pijąc szampana w snach autostrad.
Już coraz mniej chcą wierzyć światu…
Choć, cóż one biedne mogą za to…?

Dolewam czerwonego wina…
Czyja to tak naprawdę wina…?
I czy to wina, czy zasługa…???
Czerwona jedna, druga struga…

Tak bardzo chciałabym powrócić
Trzymać w ramionach, co nie wróci…
Słuchać i marzyć w swych zachwytach
Trwać … nie chcieć już o nic świata pytać…

Pragnę układać kalendarze…
Ze snów i najpiękniejszych zdarzeń…
Z tego co znam i było moje…
Choć wciąż w podpisie znaczy Twoje….

Wiesz,
Cieszą mnie nowe wciąż godziny…
Choć tamte żyją w moim sercu…
Miałam to swoje sto tysięcy…
Milion radości, stada przeszkód…

Uwielbiam Tych, których uwielbiam …
We snach wciąż szwendam się,  tak lubię….
Przy mnie wciąż złoto Twoich oczu…
I tak kochani, wielcy ludzie…!!

Chcę tu pozostać, witać nowe…
Biec, każdego ranka torem przeszkód….
Stawiasz mi życie znów pasjansa…
Choć wątek stary, tańczy w deszczu …

Mówiłam, tego już nie zliczę
Że ja mój Boże wszystko wolę…!
Stada twych marnych ograniczeń…
Za nie wypiję dziś przy stole …

A Państwu życzę bzu bukietów
W kolorze marzeń do spełnienia…
Snów które znaczą kalendarze….
I tej miłości, co nie zmienna …

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz