Wytrawne szale…

Bo kochać trzeba potrafić…
Wciąż uczę się dzielnie miłości..
Chwil na fotografii…
Co czasem przychodzą w gości…

I ludzi się uczę, tych moich
Na progu własnego domu
I słów zupełnie niechcianych
I mego: Boże dopomóż…!

Czasem uczę się Ciebie
Zdając kolejny egzamin…
Mówisz, że muszę to wiedzieć
Z dopiskiem po co i na nic…

Zaparzam w mej filiżance
Smak tobie podobny…
Z pytaniem niemo zadanym
Czy aby nie jesteś głodny…???

Okrywam puchatym kocem
Łzy niechciane samotne,
I te strumieniem rozlane
Co wciąż żyją pod oknem…

Kolejna naukę odbieram…
O tym co pierwsze, co drugie
I liczyć ponownie zaczynam
Choć boli echo przydługie …

Szczeście na słono smakuje…
Z wytrawnym szalem mych tęsknot…
Niebo nadal błękitne…
Choć serce po stokroć znów pękło…

Maryniu, słowa dobiegły ….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz