Teresko…

Czasami zdarza się przypadkiem
Że stół ożywa daję słowo,
Za sprawą duszy, co na krzesłach.
Obleka barwą się życiową….

Spod tego stołu zaś wychodzą
Choć on na czwartym piętrze stoi,
Korzenie które złego świata
Nieprzyzwoicie się nie boją…!!!

A jeśli ma się w życiu szczęście
To oczy oczom podarują,
Ciepło księżyca, niebo całe
Źrenice Teni tak smakują…!!!

Ma w swych źrenicach spakowane…
Dobro, co idzie na piechotę…
W odcieniach troski zielonkawej
Z nutą miłości szczerozłotej….

Jakim się trzeba cud szczęściarzem
Urodzić, że gdy światła gasną,
Los w dłoniach wielkich gospodarzy
Ofiarowuje taką jasność…!!!

Posłuchaj Teniu dziś o świcie
Opowiem Tobie jak to czuję…
Mojemu sercu tam przy stole
Ofiarowałaś cud koszulę…

Koszulę jak parasol wielką
W połowie jej promienie słońca,
Druga połowa tętni, żyjąc
Od uczuć ciągle tak gorąca…!!!

W rękawach serc czułe kruszyny
Zdobią historię Twego życia…!
Czy ktoś się cieszyć tak potrafi…???
Przed, w trakcie, po – tak go zachwyca…?

Do ilu rzeczy w swoim życiu ,
Można zatęsknić bezpowrotnie…?
Za ludźmi tęsknić, honor wielki…
Teresko,
Stoję wciaż tęskniąc pod Twym oknem…!!!

Już wydeptałam całe stada
Ścieżyn, co wiodą wprost do Ciebie…
Musiałam na głos słowa składać
I obudziłam w nocy, Ciebie….!

Wybacz Teresko, chciałam ciszej,
Choć one głośne się rodziły,
Mówiąc o darach i radości
Z naręczem niepokornej siły…

Tak je zostawię tam u Ciebie
Słowa, co po minucie gwiazdy łowią,
One stworzone są dla cudu
Dla Ciebie cuda własne tworzą…!!!
(AD.)

Ofiarowuję #TeresceOmelańskiej z życzeniami zdrowia 🌿

Ps. Kasiu, Kasia Jerz-Manowska przy Twoim stole cuda się rodzą…Dziekuję🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz