8-go Marca…

Na muślinowym papierze
Serce narysowałeś
A później w każde ,,nie wierzę”
Po jednej róży schowałeś…
I dla pewności po wieki
Na progu starego domu
Pomiędzy kute zawiasy
Wcisnąłeś: Boże dopomoż…
Ubrałeś me dłonie starannie
W dwie Twoje stargane,
I wyciszyłeś budziki,
Nim serce wstanie, czekane…
Moje pytania odwieczne posadziłeś w fotelu…
Będą mogły odpocząć
nim ja dojdę do celu…
I pochyliłeś nade mną
Wszystkie trawy, gałęzie…
I zaśpiewałeś choć szeptem
Że dobrze już wreszcie będzie…
I zasadziłeś w ogrodzie
Wieczne Twe kalendarze…
Kiełkują jak oszalałe
Stadami najczulszych marzeń…
Niesiesz tak po swojemu
Cierpliwości woale i …
I zżymasz się kiedy krzyczę…
By w spokojności ocalić….
Wątki moich źrenic i spod
Twych zamkniętych powiek
Wszystko, co dzisiaj czujesz
I czego ponownie nie powiesz …
Pytałam, czymże jest miłość…?
Chwyciłeś mnie tylko za rękę…
Twoje oczy jak zwykle
Najczulszą niosą piosenkę…
Już nie pamiętam jak było
Oczy przymykam w ekstazie…
Dostałam Ciebie i miłość
I listę chłodniejszych zdarzeń…
Jesteś…. choć czym jest obecność…?
Drżeniem mej wyobraźni …
Kalendarz, święto, codzienność…
W ogrodzie mej Nibylandii….
(AD.)

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz