Gdybym miała zapomnieć…

A gdybym miała zapomnieć..
To jakby to być znów musiało…?
Ostrożnie i niepozornie
Czy chciałabym iść dziś na całość…???

Tygodnie czy lata całe
Zgniotłabym w życia odmęcie
A z zaklęć bym tylko czerpała…
Czy chciałabym czegoś więcej…?

Deszcz czy musiałby padać
Uwielbiasz życiowe strugi,
Drżenie w warkocze splecione
Po raz pierwszy i drugi…

A słońce czy trwać by musiało…?
Ono jak pomarańcza,
Wszystkie razy serdeczne
Zaprasza czule do tańca…

A kroki co z nimi począć
One w takt wyuczone…
Można o nich zapomnieć
Gdy wszystko jest już skończone…?

A w zapomnieniu to ile
Mieszka kropel goryczy???
Czy troski żyjąc, bywają…
I kto je skrzętnie policzy….

A jak to jest z wyrazami
Gdy liter równe szeregi
Stają na progu chcąc zdążyć
Szykując się wierne do biegu…

A dłonie jak je odnaleźć
Wśród tylu słońca zachodów
A mgły czy różnią się byciem
Wciąż chwaląc się bez powodu…

Adresy w starym notesie
Czy kiedyś odnaleźć je zdołam
A miłość, co z nią się stanie….,,?                          Czy czas ją zdąży pokonać…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz