Litania dla okruszka…

Boże z jasnego nieba…
Zerknij na naszą kruszynę..
Zbudź ją nasz dobry Panie
O to dziś Ciebie prosimy…

Na niebie tym nad Poznaniem
Rozewrzyj swoje ramiona
Tam nad dziecięciem kochanym
Mateńka czuwa strapiona…

Wiesz…
On ma Marek na imię…
Przez sen tak się cudnie uśmiecha…
Ześlij łaski od Ciebie
Dla maleńkiego człowieka…

My tu wciąż na kolanach
Prosimy za nim u Ciebie
We dnie i w nocy modlitwy
Składamy Jezu do Ciebie…

Ile to dużo jest Panie…?
Godziny wieczne się stają…
Babcia tuli różaniec
A w oczach łzy wciąż nastają…

Dziadek miał wielkie plany…
Piłkę chciał chłopcu dziś kupić
Nie pozwól nasz dobry Boże
Tych ludzi z marzeń obłupić…

Niech za Twą wielką przyczyną
Sił nabierze czym prędzej…
On szcześciem matczynym
Oddaj go w matczyne ręce..

To kruszyna maleńka
Dodaj mu skrzydeł motyla,
Niech radość swą własną tworzy…
Niech stanie się wielka Ta chwila…

Dedykowany Wnuczkowi Pana Zygmunta, Mareczkowi…

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz