Zażywajmy…

Rozszerzenie znaczenia ,,używać”…
Kiedy w dawnych prehistorycznych czasach😉 używało się narzędzi, sprzętów, maszyn…

Dziś ,, używa się ludzi” – do tych pierwszych wracało się w miarę generowanych potrzeb, Ci ostatni znikają bezpowrotnie, wyciśnięci do ostatniej kropli krwi…Do ostatniego poczucia przynależności…

Kiedy dzwoni telefon, kiedy rozbłyskuje ślad pisanych wiadomości, wtedy mam ogromny powód do uśmiechania się do własnych myśli…
Czuję jakim jestem szcześciarzem…

Pytania dlaczego nie śpisz? Jak się czujesz?
Wiesz zwyczajnie stęskniłam się za tobą…
Tworzą kolorową, najczulszą tęczę…

Czekam i jestem czekana na progu…

Asekuracja jak przy pierwszym kroku, która nie pozwala upaść…
Obdarowani brylantowymi szalami troskliwych ramion…
Odgłosy nawoływań nie stanowią studziennego echa…
Wysłuchanie tonu głosu, jego drżenia, spojrzenie w oczy, prośba o napisanie wiersza, który w swym zamyśle miałby stanowić ratunek…
Choć czy słowa mogą ratować..?
Czy to przenośny mój sygnowany defibrylator,,AeD” z ogonkami, kropkami z wielokropkiem…????
Utożsamiacie się z podmiotem lirycznym, mówiąc:
,,Dziękujemy to naprawdę o nas…”

Bukiety moich wzruszeń i to co dla mnie najważniejsze: PODOTYKANIE …
GAŁĘZIE RAMION Z KORZENIAMI…

Wielkie To, Wielkie i od Was…
A dla mnie to wyznacznik szczególnego, jeszcze odróżniamy ,,używanie” od ,,zażywania”…
Tego ostatniego życzę Państwu i sobie w nieograniczonej ilości…
Zażywajmy drugiego człowieka, troszczmy się o niego, zbierajmy tęsknoty…
Bez przeliczenia na mafijne upominki: ,, kogoś za coś”…

Uwielbiam ten stan w którym Ludzie nie pozwalają upaść!!!

Ramię w asekuracyjnym geście to nie oznaka słabości – To Honor bycia RAZEM…

Dziękuję…
Anna Druszcz

Ps. Zażywajmy….

Niech się nam nigdy NIE UDA ZAPOMNIEĆ….

Autor zdjęcia: Agata Przybyła 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz