Zapytam…

Zapytam jeszcze raz ostatni…
Co z nami ludzie się dziś stało…???
To, że im więcej, nic nowego…
Tamtym i tak wciąż brakowało…

Zapytam jeszcze raz ostatni…
Czy tak naprawdę mniej was boli…?
Kiedy ktoś krzywdzi pobratymca
Z Warszawskiej Pragi albo Woli…?

Zapytam jeszcze raz ostatni
Czy ślepi, głusi wciąż być chcecie…?
I czy ostatni z kabaretów
Pierwszym dziś staje się na świecie…

Że nie podobna znać sąsiadów
Północ z zachodem mylić stałe,
I nie odchodzić od obiadu
Choćby za oknem świat miał szaleć…!!!

Zapytam jeszcze raz ostatni..
Składając ręce do pacierza…
Czy można modlić się i krzywdzić
A później znów znak czynić krzyża??

Zapytam jeszcze raz ostatni…
Czym słowo własne jest dla Ciebie,
Za ile sprzedaż duszę diabłu…???
Nie odpowiadaj, nie chcę wiedzieć…!!!!

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz