Można…

Można podeptać…
I można zniszczyć…
A w tym natłoku
Mściwość i zgliszczy,
Można zapomnieć zapachu marzeń..
Niemocy hołdować i temu, co śladem,
Ciągłego jazgotu, blichtru, skowytu…
Ciągnie się wlecze i knuje po cichu…

Można też w lustro patrzeć spokojnie
Zaczynać od siebie w niejednej wojnie,
Zdjąć okulary by widzieć wyraźniej
Słuchać by słyszeć, by czuć wyobraźnię…
I stawać na palcach, herbatą czestować
Liczyć pukania i łez nie kosztować…
Być zanim dłonie poproszą o pomoc
Być, by nie wygrała w ludziach ta niemoc…
Co światło odbiera, kolorem gardzi
Zamyka na kłódkę szlak wyobraźni.
Być po raz pierwszy, drugi i trzeci…
Być by się nie poddać wielkiej zamieci…
Nawet gdy słowa drżą nieporadnie
Być wciąż, być blisko…
By to, co pobladłe, mogło kiełkować
Znów w stronę słońca..
Być jak korzenie i czekać w progu
By nie zostawiać wszystkiego Bogu…
Być…

Wielkie To zdjęcie – jak BYCIE….

Autor zdjęcia: Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz