Kołdra…

Na skraju łóżka sny siadają
Bawiąc się zmiętą butonierką,
Milcząco dzień opowiadając
Od chceń pobitych w trosk lusterkach….

Jak kot przeciągle nucą chwile
Zbyt pewne tego, co się zdarzy…
Zielonooka ławka cudów
Pomiędzy dwojgiem gospodarzy…

Po schodach wloką mleko w siatkach
Ziemniaki, pomidorów kilo…
Czasem przystaną by popłakać
A może się napawać chwilą…??

Dalej ku niebu wznoszą oczy
Na strychu marzeń prasowanych …
Morze urasta tu do chwili
Gdy Bóg pozwoli na twe plany…

Wcale się nie ma o co kłócić
Szpilki zdejmuję na półpiętrze,
Śmiejesz się ze mnie, czy z mej miny…??.
Naciągam kołdrę zwaną wierszem….
(AD.)

Liliana Kąkol – tak sobie wspominam….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz