Zaproszenie…

I na śniadanie cię zaproszę…
Choć ty nie jadasz tak o szóstej…
Zwyczajnie ciesz się z zaproszenia
A nawet jeśli…, bądź oszustem…

Oszustem który znad gazety
Ofiarowując jedno z wspomnień,
Pozwoli tęsknić mym marzeniom…
Pozwoli marzyć niepokornie…

Pomiędzy łykiem czarnej kawy
Nazbieraj w czułym jej obliczu,
Pretekstów dla wielkiej zabawy
A może prztyczka przekaż życiu…?

Niech twoje oczy jak najśmielej
Prowadzą w góry moją duszę,
Bez wielkich szarż i długiej drogi
Z milionem tkliwych swych poruszeń…

A kiedy słoną serpentyną
Łzy postanowią rzeźbić szlaki…
Bądź mi góralem z srogą miną
Zaplanuj inną lżejszą trasę…

Naucz się jeszcze na ostatek
Nie taszczyć w górę wspomnień szarych…
Zobacz dni schodzą tu lawiną…
Los nie ma szans by mnie wystraszyć…

Autor obrazu: Mikłaszewicz I.

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz