Dla Domi…

Dziś pod Poznaniem wielkie święto…
Blokują Rondo Obornickie,
Misie, tygrysy, lamy , zebry ..
Chcą zameldować się tam wszystkie .

Taszczą pakunki, prezenciki
Ciągną balonów dwa bukiety …
Gdy zapytałam po co one …
Chórem krzyknęli: dla kobiety!!!

Dla cudnej panny Dominisi
Która ma swoje wielkie święto….
Musi od rana być szcześliwą
A całe życie uśmiechniętą…!!!!

Tort Tata z Mamą przygotował
Taki jak lubi, borówkowy
Od różowości i fioletów…
Świat stał się bardziej kolorowy ..

Liczymy razem z Dominisią
Jeden i zero razem dziesięć…
Dziewczynka lekko się uśmiecha
Żal jej, że Ciocia liczyć nie chce…

Patrzy Panienka na tę ciocię
Z politowaniem na swej twarzy …
Jak wytłumaczyć, że to zero
Wcale, a wcale nic nie waży…??

Ciągnie dziewczynka rękaw cioci
Ciociu kochana powiem szczerze
Jak się do jeden doda zero
To wciąż jest tylko, ten sam jeden…!!!!

Cioteczko moja ja policzę
Na szczycie tortu jest lat dziesięć
Już wiem kto liczyć ma się uczyć
I mój tornister wnet poniesie…

Ciocia przymyka oczy łzawe
Domi ma rację to jest sztuka,
I na kolejną z Nią wyprawę
Ciocia liczydeł sobie szuka…

Wszystkie zwierzaki ze swych krzeseł
Wnet pospadały na podłogę…
Oj ciociu Aniu, duża jesteś
Chodź…
Dziś ja w liczeniu ci pomogę…!!!
(AD )

Dominika Draniczarek Domi, to dla Ciebie od cioci Ani z serdecznymi życzeniami wszelakiej szcześliwości…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz